O blogu

Niniejszy blog stworzyłem z myślą o osobach mających podobne przeżycie jak ja, od wielu lat staram się schudnąć do "normalnej" wagi jednak bez skutku, dopiero dość niedawno pożyczyłam od koleżanki książkę w której przedstawiona była dieta South Beach.

Oczywiście podeszłam do niej sceptycznie, przecież to miała być już kolejna cudowna dieta, która jest najskuteczniejsza ze wszystkich. Po lekturze książki przyszedł czas na wprowadzenie jej w życie... mijały dni, tygodnie... a ja schudłam już 12 kilogramów ;)

Postanowiłam podzielić się z wszystkimi dostępnymi mi dietetycznymi przepisami i opublikować je w formie bloga. Mam nadzieję, że komuś się to przyda i za jakiś czas pojawią się komentarze o tym jak ktoś schudł.

piątek, 5 czerwiec 2009

Diety odchudzające

Diety odchudzające są niewątpliwie męczące i nikt nie lubi się do nich stosować. Wymagają wielu wyrzeczeń i poświęceń. Dlatego też ostatnimi czasy bardzo popularne stały się tabletki wspomagające odchudzanie oraz preparaty odchudzające (tzn suplementy diety).

Osoby które zawiodły się na tradycyjnej, mozolnej diecie sięgają właśnie po takie preparaty najczęściej pod wpływem reklam czy też w akcie desperacji. Ważne jest jednak by wybrać odpowiedni specyfik z wielu możliwości. W tej sprawie warto udać się do specjalisty czy lekarza. Trzeba też być świadomym, że tabletki są tylko suplementem diety a nie cudotwórcą! Kuracja odchudzająca nie przyniesie oczekiwanych przez nas efektów bez innych działań.

Regularny wysiłek fizyczny i zmiana niezdrowych przyzwyczajeń to główne zasady leżące u podstaw odchudzania. Dlatego najpierw trzeba podjąć postanowienia konsekwentnego działania. Oczywiście równocześnie przejście na odpowiednią dietę i stosowanie innych suplementów diety przyniosą oczekiwany efekt.

środa, 26 listopad 2008

Tabletki na odchudzanie

Coraz więcej na blogach pisze się o tabletkach służących nam jako "wspaniały" środek na odchudzanie. Nie wiem jak Wam, ale mi jakoś to wygląda podejrzanie ;) Nie wierzę w to, że zażywania małych tabletek może przyczynić się do zrzucenia wagi, nie wiem może zbyt sceptycznie do tego podchodzę, ale taki już jestem.

Przeczytałem posta na zaprzyjaźnionym blogu i doszedłem do wniosku, że jestem jakiś zacofany, autor bloga stara się w obiektywny sposób przedstawić zalety i wady jakie posiadają tabletki na odchudzanie, jednak tych pozytywnych jest jakby więcej. Mnie oczywiście nie przekonał, ale myślę że po tej lekturze część młodych osób sięgnie to tabletki odchudzające i wybierze skróconą i prostszą drogę do odchudzania.

Znając życie to te młodsze osoby nie przestraszą się potencjalnego negatywnego działania tabletek, może to i dobrze aby tylko pamiętali o tym, że koniecznie trzeba dokładnie przeczytać całą ulotkę oraz żeby wybrali tabletki odchudzanie dobrej jakości, jak choćby nawet tej znanej firmy Olimp-Labs (w bocznej części bloga znajduje się link do ich strony).

Mam nadzieję, że któraś z osób połykających te cudne super mega tabletki odchudzanie podzieli się z nami swoimi spostrzeżeniami. Czekam na komentarze.

piątek, 31 październik 2008

Jeśli od czas do czasu zboczysz ze szlaku, możesz szybko na niego wrócić

Doktor Kowalski został moim kardiologiem, kiedy się tu przeprowadziliśmy. Po raz pierwsze spotkał się ze mną nie w gabinecie lekarskim, tylko w swoim biurze. Przeprowadził dla mnie mały pokaz za pomocą PowerPointa, a potem powiedział: "Jeśli zdecydujemy się współpracować, tak będzie wyglądała nasza procedura profilaktyki chorób serca. Jeśli dostanie Pan zawału, to będzie oznaczało że zawiodłem."

Kłopoty z sercem są w mojej rodzinie dziedziczne więc zależało mi, żeby ktoś się tym zajął. Zawsze byłem dość potężnej postury. Jetem wysoki, mam prawie metr dziewięćdziesiąt. Na początku diety ważyłem około 122 kilogramów, najwięcej w moim życiu. Potrafiłem całkiem dobrze to ukryć i swobodnie się poruszałem mimo swojej wagi, ale nie było to zbyt zdrowe. No i jestem z Poznania - miast, gdzie jada się mięso i ziemniaki oraz mnóstwo węglowodanów.

Moją wielką słabością jest chleb i makaron. Przeprowadziliśmy się tutaj z Warszawy, gdzie mieliśmy własny piec do pizzy. Zawsze miałem wielki apetyt, przede wszystkim na węglowodany, nie słodycze ale całą resztę. Kiedy szliśmy do restauracji, bez trudu zjadałem całą zawartość koszyka z pieczywem. Jadałem chleb co najmniej trzy razy dziennie. Poza tym, choć nie zależy mi specjalnie na deserach, w domu zawsze były jakieś ciastka.

Częściowo moje problemy brały się z mojej ignorancji. Wychowałem się w przekonaniu, że wszystkie owoce są zdrowe. Potem się dowiedziałem, że jedne mają dużo cukrów a inne nie. Nie wiedziałem na przykład, że arbuz jest pełen cukru, a melon nie. Z kolei jajka przesunęły się do dobrej kategorii. Nie piję dużo, ale miałem zwyczaj popijać piwo, teraz nie ruszyłem go już od ponad dwóch lat.

Moja żona i ja uwielbiamy gotować i jeść. Teraz jednak zaczęliśmy jeść brązowy ryż zamiast białego i słodkie ziemniaki zamiast tych normalnych. Co do warzyw korzeniowych to bez żalu z nich zrezygnowałem. Odkryliśmy naprawdę świetne przepisy i grillowaliśmy jak szaleni, mnóstwo warzyw z grilla. I znaczne więcej ryb niż dotychczas jedliśmy. Chleb tylko w ograniczonych ilościach, na przykład pół bajgla na śniadanie. Jeśli chcę zjeść kanapkę na lunch to robię ją z pumpernikla albo chleba ryżowego i jest w niej więcej mięsa niż dawniej.

Przez całe życie próbowałem różnych diet i zazwyczaj na początku byłem nerwowy, miałem zawroty głowy i tak dalej. Ta dieta nie powodowała u mnie takich objawów, żadnych skutków ubocznych. Na dwa tygodnie zrezygnowałem też z kofeiny, a jestem strasznym kawiarzem. Dla mojej żony te pierwsze dwa tygodnie diety były okropnie ciężkie. Ale nie dla mnie. I ściśle trzymaliśmy się reguł tej diety - na przykład zabierałem do pracy orzeszki pistacjowe i paluszki z częściowo odtłuszczonej Mozzarelli jako przekąski na popołudnie. Można dostać całkiem dobre sery niskotłuszczowe. Ogromnym problemem było dla mnie zrezygnowanie z chleba.

Przez sześć miesięcy, kiedy byłem na diecie schudłem prawie 23 kilogramy. Później mi trochę znowu przybyło, bo jadłem pod wpływem stresu, ale wiem że mogę wrócić do ścisłej fazy diety i ponownie schudnąć. A z błogosławieństwem doktora Kowalskiego, jeśli mamy na coś dużą ochotę to po prostu to jemy. Jeśli od czasu do czasu zboczysz ze szlaku o przestaniesz stosować diety, możesz szybko na niego wrócić. Dlatego, kiedy jemy obiad poza domem, zamawiamy sobie od czasu do czasu deser - może raz na trzy wyjścia. Ale tylko jeden deser na nas dwoje, zjadamy pod dwa kęsy i odsyłamy. Wystarczy, żeby zakończyć posiłek czymś słodkim. Piję tylko czerwone wino - żadnego innego alkoholu. Nie tylko schudłem, ale też poprawiły się moje wyniki. Na przykład trójglicerydy spadły z ponad 256 do 62 po dwóch tygodniach na diecie. A wszystko dzięki diecie. Poziom cholesterolu nadal spada.

środa, 29 październik 2008

Nigdy nie miałam wrażenia, że czegoś mi brakuje

Pilnuję swojej wagi, od kiedy miałam siedem lat. Właśnie wtedy spędzałam wraz z siostrą lato u babci w Pensylwanii i jadłyśmy tam wyłącznie gotowe, pakowane dania - babcia nie gotowała. Musiała zajmować się firmą. Chcąc wypełnić nam jakoś czas, dawała nam pieniądze, a my pędziłyśmy wtedy do sklepu ze słodyczami. Wróciłyśmy z tych wakacji okrągłe jak pulpety.

Od tamtej pory stale walczę z nadwagą. Wypróbowałam już chyba wszystkie znane diety. Znalazłam nawet lekarza, który dawał mi zastrzyki, żeby zwiększyć wydzielanie tarczycy i w ten sposób spowodować schudnięcie. Skończyło się na chorobie Gravesa-Basedowa. Zapisałam się także do Strażników Wagi. Owszem schudłam i dostałam odznakę, ale wiecie co się dzieje ? Człowiek wpada w taką obsesję na temat jedzenia, że cały czas klasyfikuje to, co je, to znaczy: Ile chleba? Ile owoców? Ile tego czy tamtego? W końcu stwierdzasz, że bez przerwy myślisz o odchudzaniu i jedzeniu.

Moim problemem były węglowodany i słodycze. Pracowałam dawniej w szpitalu na nocną zmianę, więc nie kładłam się od łóżka przed czwartą rano. Zaczynałam jeść jeszcze w szpitalu, bo pacjenci zawsze dostawali ciasteczka i cukierki. Kiedy się zmęczysz i widzisz, że wszyscy dookoła coś przegryzają, to nawet jak nie jesteś głodna, też zaczynasz jeść. Potem wracałam do domu i miałem poczucie winy, że jadłam takie byle co, więc tłumaczyłam sobie, że teraz powinnam zjeść coś zdrowego. Więc robiłam sobie obiad, a dopiero potem szłam spać. Jadłam wszystko w zasadzie pomiędzy trzecią po południu a trzecią nad ranem. Wstawałam do pracy i tylko piłam kawę zamiast śniadania, po czym szłam do pracy na zmianę od piętnastej do dwudziestej trzeciej. Wiem, że nie powinno się jeść po dwudziestej, ale praca na tę zmianę zupełnie rozstraja Ci zegar. Jadłam chipsy, precle i inne takie rzeczy, a w duchu mówiłam sobie, że wcale dużo nie jem - to dlatego, że jadłam po trochu. Poza tym piłam mnóstwo kofeiny. Codziennie wypijałam sześciopak napojów gazowanych - dietetycznej coli lub pepsi. Zdecydowanie to ne były napoje bezkofeinowe, a później się dowiedziałam, że kofeina pobudza apetyt.

Nie przybrałam na wadze od razu - po prostu niepostrzeżenie przybywało mi kilogramów. Az pewnego dnia, kiedy mama szła za mną podczas zakupów, dogoniła mnie i powiedziała: "Wiesz co ? Zaczynasz się kołysać, może czas na dietę ?".

To przeważyło. Dwa lata temu przeszłam na dietę. Schudłam od tamtej pory 15 kilogramów i utrzymuję nową masę ciała. Najlepsze w tej diecie jest to, że tak łatwo jej się trzymać. Jest nawet elastyczna. Na przykład, oszukuję niemal od początku diety. No może nie przez dwa pierwsze dwa tygodnie trwania diety kiedy obowiązuje faza ścisła. Ale potem... choćby orzechy, można je jeść, ale trzeba odliczyć tylko trzydzieści jako porcję. No cóż, w niektóre noce nie liczyłam.

Ale poza tym, diety przestrzegałam, w przeciwieństwie do innych diet, których próbowałam. Nie zjadłam ani kromki chleba od dwóch lat, podobnie jak ani ziarnka ryżu - to kwestia samokontroli. A jednocześnie nie czuję się jakbym sobie czegoś odmawiała. Jest mnóstwo rzeczy, które można jeść w tej diecie. Mam pozytywne rezultaty, które pomagają mi wytrwać. Wiem, że jak pójdę do sklepu, nie będę szukać rozmiaru szesnaście. Teraz noszę rozmiary od dziesiątki do dwunastki i jestem z tego zadowolona.

Tak dobrze potrafiłam przestrzegać tej diety, że około rok temu wyznałam dietetyczce w Mount Sinai, że już od ponad roku nie zjadłam jabłka ani innego owocu. A ona naskoczyła na mnie: "Pani Katarzyno, powinna Pani mieć więcej rozumu. Witaminy w naszym życiu są niezbędne !". W każdym razie, jem teraz wszystkie owoce. Mnóstwo warzyw, mnóstwo owoców, mnóstwo sałatek. Ale wiem znacznie więcej o tym co jem, niż dawniej. Na przykład, ludzie nie zdają sobie sprawy że glutaminian sodu dodawany do potraw chińskich jest robiony z buraków, które zawierają mnóstwo cukru. Albo, że marchew ma tak wysoki indeks glikemiczny. Jadłam dużo marchwi, szczególnie kiedy stosowałam odchudzanie. Nawet jeśli kiedyś gdzieś jechałam, zabierałam marchewkę w woreczku. Dlatego to był dla mnie szok, kiedy się dowiedziałam, że marchew zawiera tyle cukru. Człowiek nie zdaje sobie sprawy, że te marchewki, cebulki zostają zamienione na cukier, który gromadzi się w organizmie jako tłuszcz.

Ostatnio znowu przybyło mi parę kilogramów - będę z wami uczciwa - bo oszukiwałam z tymi orzechami. Teraz jem orzechy nerkowca, ale wypróbowałam wszystkie. Jadłam migdały i orzeszki archaidowe. Z orzeszkami też nie uświadamiasz sobie, że zawierają cukier. Orzeszki pistacjowe są świetne bo migdałów możesz zjeść tylko 15, a pistacji 30, gdyż są takie małe. Chyba przesadziłam z tymi pistacjami i dlatego przybyło mi z powrotem parę kilogramów. Ale teraz nawet już nie wchodzę na wagę. Kieruję się tym, jak się czuję w swoich rzeczach. Nie chce zawracać sobie głowy z codziennym ważeniem. Jeśli czuję, że za bardzo sobie pozwalam z orzechami, to przystopowuję i zrzucam kilka kilogramów. Niedawno znalazłam piekarnię, gdzie robią sernik bez cukru, kupuję go i kroję na małe porcje. Potem kiedy najdzie mnie na niego ochota - to nie jest co wieczór, tylko może dwa, trzy razy na tydzień - po prostu biorę kawałem i odmrażam. To wolno mi jeść i zupełnie wystarcza. Dlatego nigdy nie mam wrażenia, że czegoś mi brakuje.

Dlaczego South Beach ?

  • Zmienia metabolizm, ogranicza łaknienie i ułatwia spalenie tłuszczów przez organizm.


  • Pozwala pozbyć się w pierwszej kolejności tłuszczu nagromadzonego na brzuchu i w talii.


  • Ułatwia odchudzanie bez liczenia kalorii i wyczerpującej gimnastyki.


  • Jest bardzo prosta i łatwa do stosowania

Moja lista blogów

  • Nieco o dietach - Dbałość o sylwetkę i wygląd zewnętrzny w dzisiejszych czasach jest bardzo duża. Diety odchudzające się nie tylko bardzo popularne ale są niejako elementem...
    4 tyg. temu
  • Kilka zdań o diecie - Nadchodzi lato a wszędzie głośno o wspaniałej sylwetce. W kolorowej prasie możemy znaleźć co raz to inne diety, a każda lepsza od poprzedniej. Jednak diet...
    4 tyg. temu
  • Hosting - Gdy posiadamy już dobrą, profesjonalną stronę www, zoptymalizowaną pod wyszukiwarki i posiadającą estetyczną grafikę, wówczas trzeba rozglądnąć się za jaki...
    11 mies. temu